📕 Chłopi

streszczenie tomu 1. – Jesień

Autorem powieści jest Władysław Stanisław Reymont, który w 1924 otrzymał literacką Nagrodę Nobla za czterotomową “epopeję chłopską” pt. Chłopi.

Powieść po raz pierwszy ukazywała się w druku w odcinkach w „Tygodniku Ilustrowanym” od 18 stycznia 1902 do 26 grudnia 1908. W formie książkowej utwór ukazywał się partiami – pierwsze dwa tomy zostały wydane w 1904 roku, tom trzeci – w 1906, natomiast czwarty – w 1909.

Tom I Jesień
Rozdział 1

Akcja utworu rozgrywa się we wsi Lipce. Miejscowy proboszcz stojąc przy drodze nadzorował pracę swego parobka. Ksiądz serdecznie zagadywał przechodzących obok niego mieszkańców wsi. Rozmawiał przez chwilę ze starą Agatą, która akurat – jak co roku – wyruszała w żebraczą podróż. Jej krewni nie byli bowiem w stanie znaleźć dla niej zajęcia ani miejsca w chacie. Staruszka nie miała pretensji wobec swojej rodziny i nie narzekała na swą sytuację. Próbowała nawet bronić ich przed plebanem. Na koniec ksiądz wręczył kobiecie złotówkę oraz ją pobłogosławił. Następnie ruszył w stronę plebanii. Gdy mijał pole zamożnego chłopa, Macieja Boryny, przyglądał się zbierającym tam ziemniaki wieśniakom.

Kobiety umilały sobie ciężką pracę plotkami. Krytycznie odnosiły się do postępowania rodziny Kłębów, która każdej jesieni wypędza z domu starą Agatę. Dostaje się również pani Dominikowej, którą wieśniaczki posądzają o czary. Córką pani Dominikowej była młoda i piękna Jagna. Według trajkotek zajmowała się ona jedynie uganianiem za mężczyznami. W pewnym momencie nadeszła córka pana Boryny, Józka, która poinformowała, iż jedna z krów zdycha. Hanka wraz z Józką szybko pobiegły do domu, a pozostali wieśniacy kontynuowali zbieranie ziemniaków, aż do zapadnięcia zmroku.

Rozdział 2

Przed oborą na kupie nawozu leżała umierająca krowa. Hanka oraz kościelny Ambroży próbowali ratować zwierzę, lecz bezskutecznie. W końcu do domu przyszedł właściciel – Maciej Boryna wraz z synem Antkiem. Krzyczał na kobiety, że zmarnowały mu zwierzę po czym podjął decyzję, że krowę trzeba dobić, bo już nie da jej się odratować. Witek, który wypasał krowę bał się, że zostanie ukarany za to, że krowa zdechła. 

Wieczorem Maciej udaje się do wójta, aby dowiedzieć się o oskarżeniach jakie rzuciła na niego Ewka. Po drodze rozmyślał o swej zmarłej żonie. Gdy dotarł do wójta, ten poinformował go, że następnego dnia musi się stawić w sądzie. Ponadto wójt radził mu, aby ponownie się ożenił, gdyż przydałaby się mu gospodyni. Dodał, iż dobrą kandydatką byłaby Jagna. Maciejowi przypadł ten pomysł do gustu.

Rozdział 3

Rankiem następnego dnia Maciej Boryna sprał Witka, za to, że nie upilnował krowy, która czymś się zatruła. Witek był zamiłowanym majsterkowiczem przez co zdarzało mu się zapominać o swych obowiązkach. Następnie Maciej udał się do sądu w Tymowie. Był on bowiem oskarżony przez Ewkę, dziewczynę którą zatrudnił poprzedniej zimy jako służącą. Twierdziła ona, że Boryna wygnał ją wraz z dzieckiem, którego był ojcem oraz, że nie dostała zapłaty za posługę. Przez brak świadków gospodarz został oczyszczony z zarzutów i udał się do domu w towarzystwie pani Dominikowej, która akurat również miała sprawę w sądzie – oskarżyła Bartka Kozła o przywłaszczenie jej świni. Pani Dominikowa stwierdziła, że Ewka oskarżyła Borynę po namowach kowala, który był jego zięciem. Między mężczyznami był konflikt, gdyż Maciej nie wypłacił obiecanego córce posagu. Kowal ciągle upominał się więc o swoje. Możliwe, że namówił Ewkę do udania się do sądu, aby dopiec teściowi. Boryna w rozmowie z kobietą badał grunt pod zaręczyny z Jagną.

Rozdział 4

Była niedziela. Parobek Boryny – Kuba – uczył niechętnego Witka pacierza. Następnie pobiegł do kościoła i wręczył proboszczowi upolowane przez siebie kuropatwy za co ksiądz wynagrodził go złotówką i dobrym słowem. Parobek był tak tym rozradowany, że w trakcie mszy stał w pierwszym rzędzie tuż obok wójta i najbogatszych gospodarzy. Nawet usłyszał za to kilka słów nagany lecz nie przejmował się tym. Modlił się żarliwie, patrząc z uwielbieniem na księdza. 

Po mszy wierni zebrali się na przykościelnym cmentarzu. Była wśród nich wystrojona Jagna, która na widok Antka zarumieniła się. Po mszy w domu Borynów w trakcie obiadu doszło do kłótni między Antkiem i ojcem. Rozmowa dotyczyła książek i gazet, które czyta ksiądz. Antek wspomniał, że kowal również ma gazety, na co Maciej zadrwił, gdyż nie lubił kowala. Od słowa do słowa mężczyźni posprzeczali się a Antek zarzucił ojcu, że haruje jak wół a nigdy nie słyszy od niego dobrego słowa. 

Antek wyszedł na pole. Tam rozmawiał ze swą żoną – Hanką. Dyskutowali o biedzie oraz żalili się sobie, że ojciec nie chciał im zapisać kawałka ziemi.

Kuba udał się do karczmy i zamówił „Półkwaterek, ino krzepkiej!”. Żyd Jankiel, który był właścicielem karczmy, zaproponował mu zarobek. Obiecał zapłacić dziesiątaka za upolowanie ptaszka, a całego rubla za sarnę. Kuba nie chciał się zgodzić, gdyż nie wolno było polować w pańskim lesie. 

Tymczasem w karczmie było coraz głośniej a pijani ludzie zaczęli tańcować.

W alkierzu Antek rozmawiał wraz z kowalem i Jagustynką. Kowal żalił się, że panowie dworscy mają lepsze życie, uczą się i są panami. Jagustynka mu nie dowierza przez co kowal rozzłościł się i wyrzucił ją z alkierza. 

W końcu karczma opustoszała i został w niej tylko śpiący Kuba. Jankiel obudził go i obiecał, że da mu na polowanie strzelbę, aby mógł odpracować przepitego właśnie rubla. Kuba nie mógł uwierzyć jak to możliwe, że przepił, aż tyle w jeden wieczór i zrozpaczony wrócił do domu. Wiedział, że będzie musiał upolować sarnę aby oddać Jankielowi dług.

Rozdział 5

Cała wieś przygotowywała się do najważniejszego wydarzenia późnej jesieni czyli ostatniego jarmarku w tym roku. Można było tam sprzedać inwentarz, zbiory oraz wymienić się sługami. W rodzinie Borynów pracowano do późna. Po pracy Maciej zagadnął parobka Kubę czy by nie został u niego na służbie dłużej. Kuba wahał się, więc targowali się przy wódce aż stanęli na wynagrodzeniu w wysokości trzech rubli i dwóch koszul. Maciej nie był szczęśliwy, że aż tyle musiał zapłacić ale nie tracił, gdyż wiedział że Kuba to doskonały pracownik.

Rankiem ulice zapełniły się chłopami zmierzającymi na jarmark do Tymowa. Boryna rozdzielił obowiązki i poinstruował bliskich jak i czym mają handlować. Antek ruszył z workami pszenicy i koniczyny. Józia i Hanka pognały z wieprzkiem i maciorą. Maciej nie szedł od razu lecz poczekał licząc, że ktoś go podwiezie. Nie pomylił się, gdyż organista jadący wraz z synem Jasiem, zaproponował gospodarzowi podwózkę. Po drodze wyprzedzili wóz pani Dominikowej, która jechała z Jagną. Po dojechaniu na miejsce, Maciej podziękował za podwózkę i poszedł szukać Antka, Józki i Hanki.

Gdy przemieszczając się po ogromnym i głośnym jarmarku w końcu dotarł do córki i synowej, dowiedział się, że świnie się jeszcze nie sprzedały, bo ludzie nie chcą za nie tyle zapłacić. Następnie Maciej odnalazł Antka, który siedział na workach i targował się z Żydami. Ojciec powiedział synowi, że idzie do pisarza napisać skargę na dwór, gdyż zapewne na ich polu jego krowa się czymś zatruła i padła.

Pisarz na podstawie opowieści Boryny spisał całą historię oraz zgodził się na reprezentowanie gospodarza w sądzie. Po wszystkim Maciej powrócił na jarmark, gdzie spotkał Jagnę akurat gdy wybierała kapelusze. Dziewczyna poprosiła go o poradę, który kapelusz wybrać. Boryna wykorzystał okazję i zaczął ją czarować. Wspólnie przemierzali różne stoiska. Przy jednym z nich Jagna zachwyciła się pięknymi chustami, na co Boryna chciał jej kupić jedną, lecz dziewczyna się nie zgodziła. Mimo to, gdy ta nie patrzyła Boryna kupił chustę i wstążkę i wręczył prezent dziewczynie. Jagna widząc żebrzącą Agatę zatrzymała się by z nią porozmawiać.

Boryna ruszył do Antka. Po drodze natknął się na kowala, swojego zięcia, który zaczął upominać się o swoje. Razem poszli do karczmy napić się wódki, gdzie kontynuowali rozmowę. Kowal naciskał na teścia żeby przepisał mu ziemię, lecz ten stanowczo odmówił, ale obiecał że da mu ciołka, czyli młodego byczka. Po spotkaniu udali się do domów, gdyż jarmark dobiegł końca.

Rozdział 6

Nadeszła szara i deszczowa jesień. W tym czasie chłopi zajmowali się zbiorem kapusty. W trakcie pracy Jagna, Hanka i Józia prowadziły dyskusje m.in. na temat ewentualnego ożenku Boryny. Jagna w ciszy przysłuchiwała się negatywnym opiniom Józi i Hanki na ten temat. Po pracy kobiety umówiły się na zbiory następnego dnia i rozeszły się do domów. W drodze powrotnej Jagna napotkała Antka, który wcale nie ukrywał, że dziewczyna przypadła mu do gustu, zresztą z wzajemnością. Antek zaprosił ją na niedzielną muzykę u Kłębów.

Gdy Jagna była już w domu nadszedł z wizytą Ambroży, który badał opinię panny i jej matki na ślub z Boryną. Dziewczyna nie miała zdania i była obojętna. Pozostawiła więc decyzję swojej matce. Pani Dominikowa zgodziła się na zaręczyny, słysząc o hojnym zapisie na rzecz córki. 

Rozdział 7

Przez cały następny dzień Jagna nudziła się i wyczekiwała wieczornego obierania kapusty u Borynów, na które była zaproszona. Nagle wpadł do chaty Mateusz parobek, z którym niegdyś się spotykała. Mężczyzna śmiało sobie z nią poczynał, pochwycił ją i zaczął ją całować. Dziewczyna była oszołomiona i jej próby wyrwania się z objęć Mateusza okazały się bezskuteczne. Dopiero gdy pojawił się jej brat – Szymek, Mateusz przerwał igraszki. Następnie przybyła pani Dominikowa, która przepędziła Mateusza. 

W końcu Jagna udała się do Borynów. Tam z zgromadzili się już parobcy oraz liczne panny z bogatszych gospodarstw. Wszyscy pomagali przy obieraniu kapusty. W trakcie pracy nadszedł Maciej Boryna i zaprosił wszystkich na wieczerzę. W trakcie przerwy jakiś parobek przygrywał na skrzypcach a stary włóczęga Roch snuł opowieści o tym jakoby Jezus Chrystus miał swojego pieska a po zmartwychwstaniu wziął go ze sobą do nieba. Późnym wieczorem wszyscy rozeszli się do domów. Antek, który wymknął się niepostrzeżenie, odprowadził Jagnę do domu. 

Rozdział 8

Kolejnego dnia do pani Dominikowej przychodzą swaty – wójt oraz Ambroży. W imieniu Boryny proszą o rękę Jagny. Po negocjacjach pani Dominikowa zgodziła się wydać córkę za Macieja. Tymczasem Boryna ze zdenerwowaniem wyczekiwał rozwoju spraw. Po wsi szybko rozeszła się wieść o zaręczynach, gdyż żona wójta wygadała się sąsiadce. Mieszkańcy Lipiec byli oburzeni, że taki stary gospodarz już trzeci raz bierze się za żeniaczkę i to z dziewczyną, która już się z niejednym chłopem szlajała. Że taka to dziewczyna stanie się pierwszą gospodynią we wsi i będzie chodzić z zadartym nosem. Plotki nie dotarły do dzieci Boryny, bo każdy bał się im je przekazać. 

Wieczorem swaty, Jagna, pani Dominikowa i Boryna spotykają się w karczmie, aby uczcić zaręczyny. Boryna urządza huczną zabawę w trakcie której poruszono temat zapisu dla Jagny. Pani Dominikowa żądała sześciu mórg ziemi dla córki. Boryna nie chciał się zgodzić ale w końcu uległ. Dobrze zakrapiana zabawa dobiegła końca i ludzie poczęli rozchodzić się do domów. Nadszedł jeszcze młynarz z informacją, że dziedzic sprzedał las, który po części był z dziada pradziada własnością chłopów. Wywołało to wielkie oburzenie wieśniaków a szczególnie Boryny. Zaczęli więc narady jak bronić swoich praw. 

Rozdział 9

W sobotę zgodnie z umową Maciej zapisuje Jagnie sześć mórg ziemi. W niedzielę zaś w kościele ogłoszono pierwsze zapowiedzi. Dzieci Macieja nie były zadowolone z poczynań ojca. W poniedziałek był Dzień Zaduszny, więc chłopi udali się na cmentarz uczcić zmarłych. Stary parobek Kuba dotarł do zapomnianych grobów i opowiedział ich historie Witkowi. Opowiedział historię powstania styczniowego, w którym brał udział u boku dziedzica. Kuba został postrzelony w kolano, a jego matka wraz z resztą dworskiej służby i dziedzicami została rozstrzelana. 

Pod wieczór w Antkowej izbie zebrała się gromada ludzi i przysłuchiwała się opowieściom Rocha. Boryny nie było, gdyż siedział do późna u Jagny. Roch pocieszał ludzi, że śmierć nie jest straszna, gdyż po niej czeka nas życie wieczne.

Rozdział 10

Antek udaje się do księdza po radę. Ma bowiem problem z postępowaniem ojca oraz z faktem, że ten nie chce przepisać mu ziemi. Proboszcz radzi mu, aby był cierpliwy i zachował pokorę. Następnie Antek odwiedza kowala, swojego szwagra, który ma ten sam problem ze starym Boryną. Mężczyźni pokłócili się o to kto więcej wziął od Boryny. Kowal dodatkowo wypomniał Antkowi, że uganiał się za Jagną. Wściekły młody Boryna wrócił do domu. Rankiem następnego dnia kowal pojawił się u Antka, aby się pogodzić. Zaproponował, że jego żona Magda przyjdzie się z nim rozmówić w sprawie podziału ziemi ojca, która jeszcze została, po przekazaniu części Jagnie. Chcieliby, aby Maciej przy świadkach oświadczył, że resztę ziemi przepisze Magdzie i Antkowi, a Józkę i Grzelę by się spłaciło. Kowal doradził, aby rozmowę z ojcem przeprowadzić spokojnie i po dobroci, a gdyby się nie zgodził to można by iść z tym do sądu. Na odchodnym nie wiedząc czemu Antek pogroził kowalowi i ponownie rozeszli się w niezgodzie.

Po czasie Antek doszedł do wniosku, że szwagier miał trochę racji i postanowił rozmówić się z ojcem. Wieczorem wraz z swą żoną Hanką i siostrą Magdą próbowali nakłonić ojca do przepisania ziemi. Doszło między nimi do kłótni. Antek groził ojcu sądem, a Hanka dołożyła swoje trzy grosze obmawiając Jagnę, co rozwścieczyło teścia tak bardzo, że chciał uderzyć synową, lecz Antek stanął w jej obronie i sam dorzucił parę nieprzyjemnych słów o Jagnie, co doprowadziło do bójki między nim a ojcem. Bili się tak zaciekle, że kobiety nie mogły ich rozdzielić, rozbijali się o meble aż wylądowali w zwarciu na podłodze. Dopiero sąsiedzi zwabieni wrzaskami zdołali ich rozdzielić. Maciej był cały czerwony z wściekłości i trochę odrapany. Antek miał poprzecinaną twarz od rozbitej szyby.

Maciej wyrzucił wszystkich z izby, siadł przy kominie, a w uszach dźwięczały mu bluzgi rzucone na Jagnę. Nocą, parobek Kuba udał się na polowanie. Szczęście mu nie dopisało, gdyż dopadł go leśniczy i postrzelił w nogę. Kuba uciekł, ale nikomu oprócz Witka nie powiedział co się stało.

Rankiem następnego dnia Maciej wszedł do izby Antka – ten leżał ranny na łóżku. Ojciec kazał mu się wynosić z jego domu wraz z całą rodziną. Antek był na tyle dumny, że nie miał zamiaru prosić ojca o wybaczenie. Wraz z Hanką i dziećmi wyniósł się na koniec wsi do jej ojca, który był bardzo biedny i mieszkał w maleńkiej chatce. Roch wraz z paroma innymi osobami próbował pogodzić zwaśnioną rodzinę, lecz bezskutecznie.

Rozdział 11

Nastał dzień wesela i w związku z tym w domu u Dominikowej trwały przygotowania. Matka pani młodej patrzyła na córkę z troską i żalem, gdyż odtąd opuści ona rodzinny dom i wyprowadzi się do męża. W rozmowie z Jagną wyjawiła, że najwięcej złych słów na jej temat powiedział Antek, co bardzo zdziwiło i zasmuciło dziewczynę. W końcu do pięknie przystrojonej chaty nadszedł orszak weselny z Maciejem Boryną i drużbami. W domu pani Dominikowa pobłogosławiła młodą parę świętym obrazem. Młodzi prowadzeni osobno przez drużbów i druhny zostali zaprowadzeni do kościoła. Po ślubie wszyscy wrócili do domu pani Dominikowej gdzie odbyło się wesele. Śpiewy, tańce i weselne obrządki trwały do późnej nocy.

Rozdział 12

Wczesnym rankiem Witek wyszedł z wesela, zajrzał do chorego Kuby po czym udał się spać. Nagle zbudziło go wycie Kuby, którego stan był bardzo zły, gdyż w jego ranę wdała się gangrena. Prosił Witka, aby jak najprędzej sprowadził Ambrożego lub Jagustynkę, czuł że zbliża się jego koniec. Witek biegiem poleciał do chaty, gdzie jeszcze trwało wesele. Wszyscy jednak byli pijani i w ogóle nie zwracali na niego uwagi. Kuba zasnął, a Jagustynka przyszła do niego dopiero po śniadaniu i stwierdziła, że należy wezwać księdza. Kuba nie zgodził się, gdyż uważał, że nie wolno tak ważnej postaci przyjmować w stajni. Przez resztę dnia choremu towarzyszył jedynie pies. Witek zaglądał od czasu do czasu. Tymczasem trwały huczne przenosiny pani młodej do domu Boryny, gdzie rozpoczęła się kolejna syto zakrapiana impreza. 

Wieczorem, gdy Ambroży trochę wytrzeźwiał przyszedł do chorego i obejrzał jego nogę. Stwierdził, że nie da się jej uratować i trzeba jechać do szpitala na amputację. Ten nie posłuchał, gdyż co z niego byłby za parobek bez nogi. 

Tańce w domu Boryny trwały w najlepsze. Wieśniacy co rusz obgadywali młodą parę, że tak nieporządnej dziewczynie trafiło się najlepsze gospodarstwo. Do izby zawitał też Żyd Jankiel. Przywitano go wyzwiskami, lecz wójt i Maciej kazali mu polać i zagrać “żydowskiego”, żeby nowy gość również sobie potańcował. Ten jednak niepostrzeżenie wymknął się do sieni i poszedł do Kuby odebrać swoją strzelbę. 

Gdy goście zasiadali już do wieczerzy, Roch wezwał Ambrożego do Kuby. Okazało się, że parobek sam odciął sobie nogę. Leżał nieprzytomny w kałuży krwi. Posłano po księdza, lecz zanim też przyjechał, Kuba wyzionął ducha.